BLOG NIE TYLKO O KOLARSTWIE

Tour de Pologne 2017 – 2/7 + Kwiato w San Sebastian!

Kolarski weekend upłynął nam pod znakiem Tour de Pologne i Clasica San Sebastian. Zapraszam na komentarz.

Nasz narodowy Tour od lat wzbudza w nas mieszane uczucia. Kibice narzekają na kiepską realizację, na balony, na rundy, na błędy na liście startowej, na brak wyników itd. Przyznam, że ja nie jestem tu wyjątkiem. Bo tak by się chciało, żeby ten NASZ Tour był idealny…

W ostatnim czasie najbardziej irytuje mnie fakt, że trasa poprowadzona jest tylko w południowej części Polski. Rozumiem, że tam mamy góry, że tam jest Kraków. Ale to nie jest Tour de Małopolska, tylko Tour de Pologne…

Oczywiście doskonale zdaję sobie sprawę, dlaczego tak to właśnie wygląda. Otóż biznes to biznes, nic nie poradzisz. Na południu Polski miasta są po prostu gotowe zapłacić odpowiednią sumę – a przecież organizator wyścigu nie jest instytucją charytatywną.

W każdym razie – ponarzekać można, ale nie zmienia to faktu, że co roku z utęsknieniem czekamy na kolejną edycję, a potem z zainteresowaniem oglądamy rywalizację kolarzy. Na żywo lub przed telewizorem. Bo, pomimo mankamentów, doceniamy to, że mamy okazję podziwiać kolarską elitę na naszych drogach. Tour de Pologne jest wszak jedynym wyścigiem w tej części Europy, który zaliczany jest do cyklu World Tour.

Dlatego cieszmy się, że w ogóle mamy na co narzekać 🙂

Ponadto – w tym roku jak dotąd zauważyłem kilka plusów. Po pierwsze – peleton pojedzie w Beskidy, a etap zakończy się efektownym podjazdem w Szczyrku. Po drugie – wyniki na oficjalnej stronie wyścigu pojawiają się kilka minut po finiszu. I po trzecie – komentarz Bartka Huzarskiego. Muszę przyznać, że jestem naprawdę pod wrażeniem. Bardzo konkretny, merytoryczny. Bez powtarzania w kółko, że ucieczka ma 52 sekundy przewagi nad peletonem, do mety pozostało 25 km, a kolarze mocno naciskają na pedały. Od razu widać (słychać), że ktoś tu zna się na rzeczy i, co istotne, potrafi to w odpowiedni sposób przekazać. Oby tak dalej Huzar!

Pod względem sportowym weekendowe odcinki nie przyniosły istotnych rozstrzygnięć – oba zakończyły się finiszem z peletonu. Zwycięstwa zgarnęli Sagan i Modolo, a koszulkę lidera założył w Katowicach najrówniejszy jak dotąd Danny Van Poppel.

Natomiast jutro w programie długo oczekiwany etap w Beskidach. Na trasie 5 podjazdów, w tym na ostatnich 20 kilometrach wspinaczka pod Przełęcz Salmopolską (6,7 km o średnim nachyleniu 6%) i stromy finisz pod górę w Szczyrku (1 km, średnio 11%). Zapowiada się fajne ściganie – zwłaszcza, że lista startowa pod względem specjalistów od wyścigów etapowych jest w tym roku naprawdę bardzo mocna. Uwaga na Woutera Poelsa – dziś walczył o sekundę bonifikaty na lotnej premii, zatem najwyraźniej nie przyjechał do Polski na wycieczkę 🙂

fot. tourdepologne.pl

No i Clasica San Sebastian. Piękny klasyk nad Zatoką Biskajską. I kolejne wielkie zwycięstwo Michała Kwiatkowskiego. Było oczywiste, że Polak jest jednym z faworytów. Ale trzeba przyznać, że jego ekipa  rozegrała ten wyścig perfekcyjnie. Najpierw do boju został posłany Moscon, dzięki czemu Sky nie musiało kontrolować peletonu. Potem, na decydującym podjeździe, najpierw ruszył Nieve, prowokując rywali do reakcji. Następnie poprawił Landa, który był zapewne pierwszą opcją na zwycięstwo. Na szczęście dla nas zespawał go szybszy Gallopin 🙂 Kwiatkowski po rewelacyjnym zjeździe dołączył do czołówki, a w końcówce Landa pomógł Polakowi, by ten mógł zafiniszować po wygraną.

Forma w tym sezonie jest znakomita – czekamy na mistrzostwa świata 🙂 Istotne jest to, że dzięki triumfowi w San Sebastian Polacy być może będą mogli pojechać w Bergen w 9-osobowym składzie. Trasa nie jest tam zbyt wymagająca, więc każda para nóg się przyda, by maksymalnie utrudnić rywalizację kolarzom typu Kristoff czy Degenkolb.

A ja wybiegnę już nieco dalej w przyszłość i napiszę tak – mam już swojego faworyta na czempionat w Innsbrucku 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *