BLOG NIE TYLKO O KOLARSTWIE

Praia da Ursa – ukryty skarb Portugalii

Spośród wszystkich portugalskich atrakcji Praia da Ursa była tą, która mnie najbardziej zachwyciła. Na tyle, że postanowiłem poświęcić jej osobny wpis.

Praia da Ursa (czyli: Plaża Niedźwiedzia) to fragment dzikiego, trudno dostępnego wybrzeża w obrębie Parku Naturalnego Sintra-Cascais, nieopodal przylądka Cabo de Roca – najdalej na zachód wysuniętego punktu kontynentalnej Europy. Wizytówką plaży są dwie ogromne skały, nazywane Gigantami z Ursa. Podobno w odpowiedniej perspektywie ich kształt przypomina niedźwiedzia – stąd nazwa tego miejsca. Cóż, ja tam żadnego niedźwiedzia nie widziałem 🙂

Przebywając w Lizbonie, warto poświęcić jeden dzień na wycieczkę w okolice Cabo de Roca. Można tam dojechać autem (drogami A5 i N247 – ok. 40 km), ale turyści zwykle wybierają transport publiczny, korzystając z połączeń przez Cascais lub przez Sintrę. I tu jedna uwaga – kiedy w stolicy zapytamy o dojazd na Cabo de Roca, w odpowiedzi niemal na pewno padnie nazwa Sintra. A przecież łatwiej  pojechać przez Cascais – wszak pociąg do tego miasta kursuje częściej, a podróż trwa krócej. Dlaczego więc wszyscy odradzają to połączenie? Nie mam pojęcia.

My postanawiamy zaufać naszym obliczeniom i z lizbońskiego dworca Cais do Sodre udajemy się do Cascais, które jest urokliwym miasteczkiem z ładnymi plażami i samo również stanowi znaną atrakcję turystyczną. Tym razem jednak idziemy na dworzec autobusowy (znajduje się w podziemiach galerii, tuż przy stacji kolejowej), wybieramy połączenie nr 403 i po ok. 30 minutach jesteśmy już na Cabo de Roca (autobus z Sintry jedzie 40 minut – kolejny argument na korzyść Cascais 🙂 ).

Głównym celem wypadu jest jednak Praia da Ursa. Prowadzą tam dwie znane mi drogi. Pierwsza zaczyna się jakieś 300 metrów przed samym przylądkiem, gdzie po prawej stronie możemy zauważyć drogowskaz z napisem: URSA. Uwaga – można poprosić kierowcę autobusu, by się tam zatrzymał. Nie powinien robić problemu. Wchodzimy w polną drogę i po ok. 10 minutach docieramy na dziki parking – to najbliższe plaży miejsce, w którym można zostawić auto. Ale przede wszystkim – tu pierwszy raz widzimy słynne skały:

Z tego punktu na plażę prowadzą dwie dość strome dróżki. Patrząc w stronę Atlantyku, wybieramy tę po lewej stronie, ponieważ ta druga jest uznawana za dużo trudniejszą – a my jesteśmy w sandałach 🙂 Teren jest, powiedzmy, piaszczysto-kamienisty:

Podczas schodzenia należy zachować uwagę i ostrożność, ale z drugiej strony – nie jest to jakiś ekstremalny szlak. Moim zdaniem nie warto więc zabierać ze sobą twardszego obuwia, ale oczywiście – jak kto woli, jak kto czuje się na siłach. Po drodze zalecam przerwy na zdjęcia, bo widoki są coraz piękniejsze 🙂

Zejście na samą plażę z parkingu nie powinno zająć dłużej niż 15-20 minut.

Natomiast druga ścieżka prowadząca na Praia da Ursa odbija od głównej drogi tuż przy bogato zdobionym znaku informującym, że dotarliśmy na Cabo de Roca:

Idziemy oczywiście w prawo, czyli w kierunku północnym. Ten szlak prowadzi wzdłuż wybrzeża, na początku mniej więcej w takim terenie:

Po drodze mijamy inną dziką plażę – Praia da Aroeira:

Ale z daleka widać już także Ursę:

Generalnie nie można się tam zgubić – teren jest bowiem raczej otwarty i praktycznie z każdego miejsca widać nasz “punkt zaczepienia”, czyli Cabo de Roca:

Po ok. 20-30 minutach trasa łączy się z opisaną wyżej ścieżką prowadzącą z parkingu i na plażę docieramy stromym zejściem. Cóż, pozostaje odpoczynek na piasku i podziwianie 🙂

Oczywiście warto też poświęcić trochę czasu na przylądek Cabo de Roca, gdzie możemy postawić stopę na zachodnim krańcu Europy i delektować się widokami z ponad 140-metrowego klifu:

Reasumując – w mojej opinii Plaża Niedźwiedzia w połączeniu z Cabo de Roca to najlepszy pomysł na jednodniową wycieczkę z Lizbony 🙂

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *