BLOG NIE TYLKO O KOLARSTWIE

CykloExpress #8

Po pięknej rywalizacji podczas ostatniego etapu Primoż Roglić dołączył do zacnego grona zwycięzców wyścigu Dookoła Kraju Basków. Przy Sanktuarium Arrate pierwszy triumf w swojej profesjonalnej karierze odniósł Enric Mas. A jutro kolejne wielkie kolarskie emocje.

Mas to bez wątpienia wielki talent. Wychowywał się przy samym Alberto Contadorze, zresztą wielu kibiców dostrzega w jego stylu jazdy podobieństwo do słynnego El Pistolero. Wygrał dziś w wielkim stylu, bowiem mimo jazdy w ucieczce na ostatnim, morderczym podjeździe utrzymał swoją niewielką przewagę nad liderami.

fot. Tim de Waele/TDWSport.com

Roglić natomiast poniósł dziś pewne straty, niemniej pytanie – na ile była to rzeczywista słabość, a na ile po prostu rozsądna jazda ze świadomością, że końcowe zwycięstwo jest niezagrożone.

Bardzo jestem ciekawy jak rozwinie się kariera Słoweńca. Przede wszystkim – czy w przyszłości będzie w stanie walczyć o czołowe miejsca w wielkich tourach?

A jutro Piekło Północy. Czyli dla wielu – creme de la creme kolarskiej wiosny. 257 km do przejechania, w tym aż 29 odcinków po bruku, o łącznej długości 54,5 km. Bruku czasem wyboistym, wręcz ekstremalnym. Trzem sektorom przyznano pięć gwiazdek w skali trudności. W tym gronie znalazł się oczywiście osławiony Lasek Arenberski – chyba najbardziej legendarne miejsce na kolarskiej mapie świata. To, co się tam dzieje podczas przejazdu poszczególnych grup, to istne szaleństwo:

fot. steephill.tv

Tak sobie myślę, że Paryż-Roubaix to wbrew pozorom wyścig całkiem podobny do Mediolan-San Remo. W tym sensie, że tu również kandydatów do zwycięstwa jest kilkudziesięciu, a często decydujące czynniki to chłodna głowa, wykorzystanie odpowiedniego momentu i po prostu – szczęście. Z tym, że we Włoszech to wszystko rozgrywa się zwykle na ostatnich 10 km. A w Piekle Północy rozstrzygnięcie może nastąpić praktycznie w każdym momencie rywalizacji. I za to tak uwielbiamy ten wyścig.

Jeśli chodzi o personalia – chciałbym, by Thomas mocno postawił się klasycznym brukowcom. By Degenkolb wrócił do żywych. I by ktoś utarł nosa kolarzom Quick Stepu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *