BLOG NIE TYLKO O KOLARSTWIE

Tour de Pologne 2018 – #1

Niespełna tydzień po zakończeniu Wielkiej Pętli peleton World Touru zawitał do Polski. W sobotę rusza 75. edycja Tour de Pologne.

„Trudno tak razem być nam ze sobą, bez siebie nie jest lżej” – tymi słowami popularnego utworu Bartosiewicz i Krawczyka można opisać stosunek wielu polskich kibiców do tego wyścigu. Z jednej strony cieszymy się, że w ogóle mamy taką imprezę w naszym kraju, a z drugiej – nieustannie narzekamy na przeróżne jej aspekty.

Psioczymy na przykład na fakt, że od kilku lat wszystkie etapy odbywają się na południu Polski. Chcielibyśmy większej różnorodności geograficznej. Musimy jednak pamiętać, że organizator wyścigu nie jest instytucją charytatywną i musi na całym przedsięwzięciu zarobić. Dlatego jest oczywiste, że Tour odwiedza te miasta, która są gotowe za to zapłacić. Naturalnie nie mam pewności, czy Czesław Lang wykorzystuje optymalnie wszystkie geograficzne możliwości, ale nie widzę też powodu, dla którego miałby tego nie robić. Przecież dobrze wie, że urozmaicenie trasy czyni wyścig ciekawszym.

Nie podobają nam się też balony i rundy. Nie podoba nam się Lang porównujący Tour de Pologne do wielkich tourów – każdy kibic kolarstwa wie, że to absurdalne. Nie podoba nam się, że podjazd w Gliczarowie nie nazywa się po prostu „Gliczarów”, tylko „Ściana Bukowina”. A premia górska na Przełęczy Salmopolskiej nie nazywa się „Przełęcz Salmopolska”, lecz „90 lat Salmopolu w Szczyrku” (czy jakoś tak).

fot. Tim de Waele

Nie wiem na ile każdy z tych zabiegów jest konieczny, nie chcę wszystkiego z góry usprawiedliwiać. Ale potrafię zrozumieć, że aspekt marketingowy jest dla organizatora bardzo ważny i zapewne stanowi jeden z warunków zachowania ciągłości tej imprezy.

Jest zjawiskiem normalnym, że kibice mają w głowie swoją wizję, swój pomysł, swoją idealną trasę (moja zaczyna się prologiem w Poznaniu na moim osiedlu 😉 ). Nie przeczę również, że wyścig ma swoje mankamenty. Natomiast ja osobiście staram się doceniać to co mamy. A mamy naprawdę sporo – wszak to jedyna kolarska impreza tej rangi w tej części Europy.

Trasa 75. edycji będzie podobna do tej sprzed roku. Trzy odcinki płaskie, następnie dwa w Beskidach i dwa na Podhalu. O klasyfikacji generalnej powinny zdecydować etapy do Szczyrku i wokół Bukowiny Tatrzańskiej. Podjazdy nie będą należeć do ekstremalnych, ale ich kumulacja da się we znaki kolarzom. O brak selekcji martwić się chyba nie musimy.

mapa: tourdepologne.pl

Lista startowa znów prezentuje się całkiem okazale. Yates, Pinot, Henao, Teuns, Kwiatkowski, Formolo, Carapaz, Aru, Oomen, Rui Costa – to kolarze, którzy powinni walczyć o zwycięstwo. Nazwiska, których nie powstydziłby się żaden wyścig na świecie. A trzeba jeszcze dodać świetnych sprinterów: Greipela, Trentina, Bouhanniego, Ackermanna, Modolo, Bauhausa, van Poppela, Hodega czy Hagena.

Po ubiegłorocznej edycji pisałem, że był to najlepszy Tour de Pologne odkąd pamiętam. Do programu dodano wówczas efektowny finisz w Szczyrku, wyraźnie poprawiono realizację wyścigu, zadbano o lepszy komentarz (poprzez zaproszenie Bartka Huzarskiego), a sama rywalizacja kolarzy zdecydowanie mogła się podobać.

Mam nadzieję, że w tym roku nasz narodowy Tour uczyni kolejny krok naprzód.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *